FAROE WAY (In progress, 2018)

Jeśli miałbym opisać dwa najmocniejsze uczucia, które towarzyszyły mi w trakcie pobytu na wyspach, to spokój i szacunek. Spokój, który bije od Farerczyków – ludzi otwartych, ale o surowym, stonowanym usposobieniu – ich kolorowych wiosek przyklejonych na stromych zboczach fiordów, od chmur, które zaczepiły się na ich ośnieżonych szczytach, od zatok, w których kolor wody ma ten specyficzny odcień niebieskiego, którego nie widziałem nigdy wcześniej. Spokój, który istnieje w całkowitej symbiozie z nieprzewidywalną siłą natury, do której bardzo szybko nabiera się głębokiego szacunku słysząc tragiczne historie marynarzy, zabieranych tak często przez ocean, czy obserwując zza szyby domu, umiarkowany (dla Farerczyków) sztorm, który w Polsce mógłby skutecznie sparaliżować całe miasto. O nieprzewidywalności i sile żywiołów świadczy najlepiej to, że przedostatni dzień naszego pobytu był dniem najbardziej słonecznym – na upartego można by się było opalać – natomiast w dniu wylotu zaczęła się wielka śnieżyca, która w ciągu kilku godzin zamieniła krajobraz w regularną zimę. Na Wielkanoc można było ulepić bałwana.

Jednak pomimo nieziemskich widoków i doznań, Wyspy Owcze to dla mnie przede wszystkim ludzie, którzy zaprosili nas do swoich domów, opowiedzieli nam o swoich losach, historii, kulturze i zwykłym życiu gdzieś na Atlantyku, a nawet poczęstowali nas tradycyjnymi farerskimi przysmakami jak wieloryb czy sfermentowana owca...

W ten sposób powstał film, który nakręciliśmy wraz z Bereniką i Piotrem – autorami książki „Szepty Kamieni: Historie z opuszczonej Islandii” oraz bloga Icestory.pl – jego premierę planujemy na jesień 2018 roku.

Więcej informacji wkrótce!